Bezradnie

Cisza
Triumfalny stan”posiadania” kobiety, syna, domu.
Kto wie… może drzewa w dalekim lesie.
Rozsypuje się jak
domek
z kart.

Cisza.
Jak marsz żałobny.
Cisza, która pokazuje brak…

Ukochana
niegdyś
kobieta
siada i zakrywa twarz

Udręka.
Ona nie rozumie.
On nie rozumie.

Pytanie „kim dla ciebie jestem”
jest pustką

Jest syn.
Jest sens.
Jest sensacja.
Jest strata
której nie zauważył

Jest dom… kasa… praca…
możesz nawet nie zauważyć

że nie ma
miłości.

CROUCTIGER-CTIT-5-25

Fotografie z filmu: Przyczajony tygrys, ukryty smok.

 

 

 

Sens ziołolecznictwa

„Najważniejszą informację otrzymujemy przez jelita.
Jedzenie jest nie tylko źródłem różnorodnej informacji lecz także dźwignią zmiany struktur informacyjnych i duchowych człowieka.

Na tym polega sens ziołolecznictwa i medycyny naturalnej.
Szczególnie dużą rolę odgrywają zioła.
Im roślina znajduje się bliżej ziemi, tym silniejsze jest jej dążenie do góry, w kosmos. Informacja o oderwaniu się od ziemskiego równoważyła duchowe struktury człowieka i blokowała przylgnięcie  duszy do tego co ziemskie a to skutkowało fizycznym uzdrowieniem.
Zioła nie blokują jednak ludzkiej pychy, przywiązania do zdolności, „przymiotów duchowych” i pomyślnego losu.

To jest blokowane przez choroby typu: rak, padaczka, stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona, łuszczyca, astma.”
/S. Łazariew/

13427784_1045807665455180_5711169572724269799_n

Mordercze cz. 2 ostatnia

Jeśli jesteś zgorzkniałą/ agresywną osobą…
Masz depresję…
Lub tzw „focha” lub co gorsza ciągle „masz rację”…
I ranisz bliskich…
Ciągle coś idzie nie po twojej myśli…
Z pracą…
Z mężem….
Dziećmi….

Masz poczucie winy czy wstydu…
Czasem wydaje Ci się, że w kuluarach imprez u znajomych/ na plotkach/ za twoimi plecami może ktoś mówi: „Ona podobno wrzeszczy…” „Zachowuje się jak…”, „Ona podobno To/Tamto zrobiła.” „A jak potraktowała męża/ sprzątaczkę…” etc.
To ten tekst jest dla Ciebie.

Najmniejszy problem gdy inni coś gadają!  Co z tego – nikt przez plotki nie jest lepszy od Ciebie… ani gorszy! Zajmij sie sobą.

Najważniejsze to zdobyć się na uczciwość wobec siebie… Ona jest mega ważna.
I zająć się sobą. 

To trudna konfrontacja. Nie jest łatwo.

Odzywa się to, co złe/ agresywne/mordercze.
Tak, takie jesteśmy. Tacy jesteśmy.

Życie jest pełne wyzwań.
Wierz mi – każdy ma swoje problemy, „mordercze” rzeczy do przepracowania… mniejsze i większe.

A mordercze – jest głodne „więcej” nienasycone pieniędzmi i całą materialnością…
Mordercze czuje niesprawiedliwość…
Zranienie…
Pragnie odwetu…
Jest zjadliwe….
Szuka tylko „swojej sprawiedliwości”…
Zawsze „ma rację”
Nie chce wybaczać…

Tak… brzmi jak nienawiść. Czyż nie?

Ale obecnie dzieje się coś niepokojącego.
Morderczemu pozwalamy się rozkręcać… bo sąsiad źle zaparkował, bo dziecko wybiło szybę…
Myślisz, że przesadzam?
Zobacz… jak ludzie zachowują się na promocjach…
Jak „walczą” o szczepienia i przeciwko nim…
jak za proste błędy przeciągają innych ludzi pod kilem… niszcząc ich…
ile w tym wielu „racji” a tym samym jadu, nienawiści… woli żeby osiągnąć cel…

Taki przykład: rozwodzimy się i chcemy zabrać ex-mężowi/żonie WSZYSTKO.
Dzieci, dom, samochód?
Niech płaci alimenty bo… np. zdradził/-a.
Mało… niech straci resztki tego, co zostało… (to głos „morderczego”)

A czy ty „widziałaś/eś” ex- gdy byliście razem?
(Niektórzy nawet nie chcą na ten temat rozmawiać!)
Czy miałeś/-aś czas dla niego?
Może było ci „wygodnie” że dłużej go/jej nie było w domu?
I jeszcze dzieci … pokazywały kaszlem… anginą … tak jakby wołały:
Mamo! Tato! Do dobrostanu potrzebuję miłości!
Nie kłótni… nie racji… nie szczepionek czy ich braku, nie BLW, PP  czy wege jedzenia!
Potrzebuje Was w miłości i zgodzie na Całość! Na to, co przychodzi!

Nikt! Nikt poza tobą samym/ą – nie czuje jacy jesteśmy/byliśmy w relacji…
Wybaczysz?
Zobaczysz swój wkład w rozstanie?
Przyjmiesz, że dzieci są też jego/jej, i że one powinny mieć „dostęp” do ojca/matki?
Od strony kobiet, ale i ze strony mężczyzn bywa podobna dynamika – może przyjmuje to inny, wyrafinowany a może… bardziej prosty kształt…

Wybaczysz?
Czy jątrzysz/ chcesz zemsty i „zgliszcz” aż do gołej ziemi…
Bo twoje musi byc na wierzchu!
Ty masz rację!

Tak …. tak czasami jest. I chodzi nie tylko o rozstania ale o wszystkie dziedziny życia – o traktowanie ludzi w kolejkach… załatwianiu prostych spraw na poczcie… w biurze…

Mordercze… Tu zgadzam się niestety z autorką Matrycy życia „agresywne żeńskie” jest w dominacji i to ono zaczyna zbierać żniwo…
Ono sączy się już z polityki. Energi żeńskiej już teraz w sobie dużo mają i mężczyźni.
To co męskie… to siła i prosta brutalność dla ochrony – nie ma półśrodków.
Mordercze kobiece jest pokryte słodyczą i pięknem a w środku jest chęć odwetu, wściekłość, jad. Takie jesteśmy. Takie są koszty SILNYCH kobiet, które stoją w męskim, w spodniach, pewnych swego intelektu, które wychowują pełne pretensji dzieci. To są te roszczenia i niechęć, żeby wybaczać i odpuścić.

Jest mi przykro, że jestem częścią tego. Choć powoli próbuje objąć to obecnością i powiedzieć sobie, że „to takie jest”.

A co z większym kalibrem spraw: gdyby ktoś zaatakował…
dom …
wyrzucił cię z pracy…
zajrzałaby przemoc, głód, strach o życie…- nie wiem… może jak … przodkowie – może też byśmy uderzyli/zabili?
Nie wiem…
Może zdolni bylibyśmy żeby sięgnąć po broń, zrobić coś… aby
zatrzymać jakkolwiek… napastnika?

Dziś tego nie wiemy…

Dziś jest piękny dzień….
Jestem syci, ubrani, żyjemy zwyczajnie w dużym czy małym mieście…

Powtórzę koleny raz: Zajmij się sobą!
Przyjmij, że istnieje w Tobie trudny agresywny instynkt – to co „mordercze” (proszę nie mylić tego z pobłażaniem sobie i robieniem „co tylko chcę”)
Zaakceptuj to, że takie to jest … i że spróbujesz zrobić to i to, i to (tu konkrety jaka praca czeka cię z tymi tematami)… może następnym razem będzie lepiej…

Mów sobie głośno: „jestem zła/y  agresywny/a ale i tak siebie akceptuję” (to technika pochodząca z EFT – polecam filmy na you tube) lub „Mam poczucie winy, ale i tak siebie akceptuję” – często tego typu zdania pomagają osiągnąć stopniowo SPOKÓJ.
Możesz też dodać: „Czuję się bezradna/-y, ale to akceptuję.”
Ta złość/ agresja to właśnie dziedziczna sprawa. Nie choroba a sposób reakcji!
20 % procent energii jest dołożonej przez Ciebie (o tym pisze Łazariew w swoich książkach).

Trzeba uruchomić w sobie zgodę na poczucie winy, na nieodwracalność przeszłości …
może to przynieść choć małą zmianę w kierunku wyzwolenia z kręgu emocji i schematów złych /agresywnych zachowań?

Zadam Ci pytanie: czy znasz dorosłą osobę, która nie popełniła błędu?
Jest idealna? Nie zrobiła czegoś „złego”?
Ja powiem krótko – NIE!

Ale trzeba spróbować zajrzeć w oczy bestii.
Jeśli zachowujesz się absurdalnie a na poziomie rozumienia i umysłu chcesz to zmienić to jesteś na dobrej drodze ale to nie wystarczy.
Trzeba znaleźć codziennie czas żeby pracować nad sobą – 10 minut, uwalniać i odpuszczać emocje – próbując różnych technik (EFT/ TRE), zacząć uprawiać sport (na początek).
Przebywać z ludźmi pogodnymi, spokojnymi, tymi którzy nas inspirują – niech ich energia i wspólne przebywanie z nimi napełnia cię spokojem. Jeśli nie masz takich ludzi wokoło – idź na spacer do lasu/ parku. Przyroda wycisza. Im dalej od cywilizacji tym lepiej.
Potem możesz iść na warsztaty (polecam ustawienia Hellingera) czy terapię, wspomóc się tymi, którzy wiedzą jak ciebie poprowadzić.
Choć ekspertem od siebie zawsze będziesz ty!

I pamiętaj o obecności, AKCEPTACJI
znajdź wdzięczność w sobie za proste rzeczy…
Staraj się  „widzieć CAŁOŚĆ” sytuacji…
przyjmij, że są lekcje…. a nie „porażki”…
Pamiętaj o pokorze, że jest coś większego, co kieruje Twoim losem i innych…
KOCHAJ….

Tak …  MIŁOŚĆ. (Jak zwykle, jestem może nudna… z tym. I „oazowa” :-D)
Miłość potrafi połączyć największe przeciwieństwa.
To, co wydaje się sprzeczne – ona połączy.

Nie trzeba być zakochanym… żeby kierować się w kontaktach z ludźmi miłością i dojrzałością, zrozumieniem. Dawać innym przestrzeń.
Zresztą nie ma co gadać.
Otwórz sobie list św. Pawła do Koryntian.
Możesz go pewnie wygooglać: to pierwszy link jaki wygooglałam: list

20170704_170949.jpg
Korzenie wyrwanych drzew, Czołpino 2017

Mordercze cz.1 …

We wpisie Wściekła i zła pisałam o tym jak dziedziczymy traumę i wściekłość naszych matek/babć  i prababć kiedy te, musiały wbrew swojej „kobiecej naturze” chronić dom i dzieci, dbać o ich byt, zarabiając na utrzymanie. Część kobiet nie chce oddawać dominującego miejsca w rodzinie… i co wtedy? To opowieść na inny czas…

Dziś dalszy ciąg rozważań o dziedziczności… nie chorób a emocji. Trudny temat – nadałam mu tytuł „Mordercze.” Dotyczy nie tylko mężczyzn … ale i kobiet.

Krótko po jednym z ostatnich wpisów znalazłam funpage Matryca życia na temat „agresywnego żeńskiego”… i ten tekst pokazał bardzo dosadnie jak „ono” to agresywne wygląda…
Polecam przeczytać. Jeszcze wrócę do tego tematu w Mordercze cz. 2.

Potem byłam na warsztacie, na którym okazało się, że to, co mordercze w przeszłości… potrzebuje – od żyjących potomków akceptacji, przyjęcia i odpuszczenia… w pokorze.

Tak jak mówi Totalna Biologia (skrót TB) nie tylko przez rodziców „kodujemy sposoby reagowania” na trudne sytuacje i krzywdzimy swoich najbliższych. Bywa, że dzieje się tak przez bardzo dawne traumy, do kilku pokoleń wstecz.

Nie zachęcam nikogo do rozdrapywania ran, do omawiania traum z byle kim. Nie polecam też kupowania ciągle i ciągle książek na tematy np. obozu w Oświęcimiu czy o rzezi na Wołyniu – tak naprawdę to nie pomaga nam uporać się z tym, co trudne w rodzinie. Raczej jątrzy i wywołuje w nas złe emocje – chęć zemsty, chęć tkwienia w schemacie ofiary…itp. Nie ma sensu dzielić włosa na czworo.

Tak naprawdę warto wiedzieć, że to, co złe wydarzyło się… nie mamy mocy, żeby to zmienić. Jesteśmy w pewien skazani na bezradność. Ale czy na pewno?

To co warto zrobić? Jak to zmienić? Jak próbować?
Warto z punktu „tu i teraz” przyjrzeć się tylko całości Losu rodziny, tych którzy przekazali nam życie a w nim bywa, że jakieś złe rzeczy – to tytułowe „mordercze”.
Tak naprawdę – nie jesteśmy w stanie dotrzeć do motywów wyrządzonych krzywd, nie jesteśmy w sytuacji (mówiąc kolokwialnie „nie jesteśmy w butach”) naszych przodków, aby w pełni zrozumieć dlaczego podjęli jakieś dramatyczne decyzje lub dlaczego ich skrzywdzono.
Warto pochylić się w pokorze nad ich losem (krzywdzących i krzywdzonych) i powiedzieć głośno: „Akceptuję to, co zrobiłeś/aś. Przyjmuję sercem ciebie całego – z tym, co dobre i złe. Z całością tego, co się wydarzyło. Przyjmuję cię takim, jaki/-a byłeś/jesteś.”

To potrafi przynieść dobre zmiany.
Może przywrócić porządek.
Może zesłać SPOKÓJ.
—–

Jestem wdzięczna tym, którzy mówili i mówią mi, że nie powinnam…/ że mi nie wolno… /że lepiej żebym zajęła się czymś innym… Pytają ale „po co”? Tym, którzy oceniają, że „jestem jak z oazy” (cokolwiek to znaczy?)
Moja determinacja pozwoliła mi dotrzeć tutaj gdzie dziś jestem.
To niełatwe a pozwoliło mi się ukorzenić.
Poczuć uwolnienie. Zrozumieć, że „duchowe” splata się nieodłącznie z „morderczym” i że ja też jestem słodko-gorzka… „święta i grzeszna” bo takie jest życie. Jak wiem „z czego jestem” to łatwiej mi dotrzeć „tam gdzie chcę”.

Poniżej zdjęcie moich dziadków.
19787240_1396688060367137_8023004743532667737_o
Majdan Królewski, 1928