Pożegnania

Pożegnania są tylko dla tych,
którzy kochają oczami.

Bowiem dla tych, którzy kochają sercem i duszą
nie istnieje taka rzecz jak separacja.
/Rumi/
20170705_123452

Reklamy

Wewnętrzne przymierze z ojcem

Dlaczego warto uleczyć relację z ojcem?
Dlaczego wewnętrzne przymierze z nim trzeba zawrzeć w swoim sercu?

Osobom, które pogardzają ojcem  – może nie układać się generalnie w relacjach z facetami (koledzy w pracy, sąsiedzi) bo zawsze podświadomość będzie uruchamiała schemat, że od męskiej strony… nic dobrego ich nie spotka…
Jak urodzi im się syn (szczególnie kobietom) to dziecko jednoczy się z ojcem… tak, że matka potrafi zaskoczona potem dorosłemu synowi powiedzieć ”jesteś taki sam jak ojciec”. Geny zwyciężyły – w negatywnym słowa znaczeniu – „programując” syna na dalszy etap życia…

Dzieci, które nie mają styczności ze wzgardzanym ojcem  – nie chcą jeść bo przecież nie wolno/ lepiej nie brać od ojca albo… jedzą bardzo monotematycznie. Mają problemy z chorobami związanymi z odpornością.
Wysiada im prawa strona ciała… najczęściej prawe kolano… ( mówi: „pokłon się Ojcu”) … biodro… bark…  Mogą mieć problemy ze zwieraczami w ciele (np. nie trzymanie kału). Komorami serca, zastawką dwudzielną…
Wszystkie „siły odśrodkowe” (oddechu, wypływania płynów, wydalania) kierowane są również energią jang – czyli męską.
Oddawanie moczu jest męskie – tak jak i poród (siła odśrodkowa wypychająca dziecko jest jang). Kobieta może urodzić przez cesarkę jeśli ma złą relację z ojcem.
Wszędzie w tych obszarach, za którymi stoi „siła jang” mogą pojawiać się zaburzenia.
Pogarda dla ojca lub męża może objawiać się w chorobie dzieci (odporność tak jak wspomniałam należąca do obszaru wyznaczania granic) – jest również męska.

Wreszcie można też trafiać wtedy na paskudnych szefów.
Generalnie ma to przejaw w życiu, którego przyznaję sama… byśmy się nie spodziewali…

To tak jakbyśmy próbowali wmówić sobie, że np prawa strona ciała do niczego mi nie jest potrzebna

Wszechświat/ Bóg wtedy zapyta: chcesz się przekonać?

Siwe włosy? Powrót do swojego koloru…

Podobno taka mikstura spowoduje że siwe, sztywne włosy wrócą do swojej normalnej barwy:
200 gr oleju lnianego
1 kg miodu
3 ząbki czosnku
4 średnie cytryny
Blendujemy 3 ząbki czosnku, szczypta soli oraz 2 obrane cytryny pokrojone w cząstki (aby lepiej się blenowały) i dwie sparzone, ale wraz ze skórką (smak gorzki).
Potem dodajemy 200 gr oleju lnianego (około 3/4 szkl.) i 1 kg miodu (4 szkl ).
Dokładnie mieszamy, wsadzamy do słoja który szczelnie zamykamy i wstawiamy do lodówki tak aby się nie psuło.
Zażywamy 3 razy dziennie po 1 łyżeczce 0.5 h przed posiłkiem.

cytryna

Wewnętrzne przymierze z matką

Wiele matek jest określanych od lat 90 (Suzan Forward)  jako toksyczne lub narcystyczne (zwłaszcza to drugie określenie – dzięki Lowenowi – jest ostatnio bardzo popularne).
Trudne mamy powodują, że nie możemy z nimi przebywać… ale nikt nie powinien w sobie się od nich odcinać.
Jakże często przyklejamy się do własnych „ran” , do „poczucia krzywdy”, „rozdrapywania bólu” i do etykietek „toksycznej matki”. Tak wygodnie wyciągnąć palce i pokazać tych, którzy „zniszczyli życie”. Jeśli nasza matka jest niszcząca warto przyjrzeć się…. z czym ona musiała się zmierzyć w swojej historii?
Jak uleczamy siebie a rodzic dalej nami wzgardza – już nie czujemy bólu, dajemy mu przestrzeń i prawo do swojego zdania… ale odbieramy mu już wewnętrzną władzę do krzywdzenia nas.

Trudne jest to, że jeśli jako dziecko lądujemy w szpitalu często potem boimy się mamy, odcinamy się żeby nie mogła więcej nas zostawić – to my wewnętrznie ją „zostawiamy”. Czasem same opowieści matki powodują rozerwanie więzi. Matka mówi dziecku, że go nie chciała i że było ono kulą u nogi, i przywiązywało ją do mężczyzny, którego nie kochała… a to żartuje, że znalazła dziecko na śmietniku …
Potem my już jako dorosły nie chcemy niczego od matki … nawet dobrego słowa. Jodorovsky też wspomina o tym, że kiedy znika z naszego życia ojciec – matka staje się „męska” agresywna i stąd nasza podwójna strata – i matki…  i ojca…

Wszystko to prawdziwe i trudne, ale kolejny raz napiszę, że jak nie przebrniesz przez 4te przykazanie: Czcij ojca swego i matkę swoją, abyś długo żył na ziemi… to nie osiągniesz sukcesów. Jeśli nawet pojawią się w życiu zawodowym… to polegniesz na niwie osobistej. Może rozpaść ci się rodzina lub będziesz mieć chorowite dzieci.
W TB cała lewa strona u osób praworęcznych oraz cała dolna część ciała /od pasa w dół/ to „matka”. Szczególnie kolana – szczególnie lewe. Problemy związane z piciem/ napojami. Wszelkie ruchy do wewnątrz, to co jin  w medycynie chińskiej rodzi się z „kobiecego”. Problemy z nerkami, układem limfatycznym , finansami (płynność w różnych przejawach) to energia jin.

Przyjęcie tego, co nam mama dała jak i zaakceptowanie tego, czego nie dała matka – bo wichry jej historii mogły być bardzo trudne i pełne osobistych wyrzeczeń, o których my nie mamy pojęcia – da nam Siłę.

Co na to poradzić?
Pamiętać, aby wykrzyczeć złość, wypłakać łzy nad „straconym czasem dzieciństwa”, wrócić myślami tam i otulić siebie dobrymi emocjami, spróbować napisać napisać listy z radykalnego wybaczania i wylać żal do matki, ale po to żeby dotrzeć w końcu, w sobie w swoim sercu… do Niej… do mamy.
Dostrzec impuls miłości w przekazaniu życia, złapać go i ponieść dalej. Dla dobra siebie i własnych dzieci…
Ugnij kolana – zawrzyj przymierze z matką w swoim sercu. Wybacz sobie … i jej – ból i rozczarowanie.

To jest to bagno (o którym wspomina Jodorovsky), z którego może wyrosnąć piękny kwiat jeśli pozwolisz sobie czerpać siłę z tego co dała i … nie dała Ci mama.
Wtedy przychodzi obfitość, atrakcyjność, łagodność w wielu sferach życia.

Wszystko staje się jednością przy równowadze jin – jang przy równowadze między tym co od ojca i od matki i wreszcie tego, co kobiece i męskie.